Jak mawiali starożytni Rosjanie:Wszystko wychodzi w praniu. Mi też wyszło i musiałam zburzyć świeżo postawioną ściankę i postawic ją dalej, zwiększając tym samym korytarz, a zmniejszając garderobę. Żeby oddać sprawiedliwość, sama tego nie zmniejszałam, a Pan Darek z ekipą :-) Sorry Panowie. Zrobiłam to, bo po postawieniu pieca i wstawieniu rur odprowadzających dym do komina (czarna rura) i ciepłe powietrze z za pieca do łazienki, garderoba zaczęła przypominać pomieszczenie techniczne i po zainstalowaniu jeszcze bojlera na samą garderobę zabrakło prawie miejsca. Tym bardziej, że w środku była jeszcze wnęka którą trudno było zagospodarować, a jeszcze drzwi przesuwane nie wchodziły w ścianę i w środku nie można było na tej ścianie nic postawić. Powzięłam więc męską decyzję: wywaliłam ścianę i przesunęłam ją do środka garderoby i wpuściłam drzwi w ścianę. Garderoba mi się co prawda zmniejszyła, ale zyskałam ściankę w środku na której mogę coś postawić, miejsce na ubrania "wiszące" nadal jest, a na korytarzu zyskałam miejsce na dużą szafę ubraniową, która poprzednio by się mi nie zmieściła w tym miejscu. Tym samym udowodniłam, że jestem nieodzowną wnuczką swojej babci, która potrafiła wymienić trzydrzwiowa szafę i to już po złożeniu. Potem całe życie tego żalowała, bo okazało się, że tamta była jednak lepsza :-) Mam nadzieje, że ja zostanę już przy tej opcji :-)

Słynne rury. Tak to jest jak jest jeden komin w całym domu. Ciekawostka to komin typu 'portki' - rozchodzi się na dwie "nogawki" jedna do jednej połówki kamienicy a druga do drugiej . A srebrna rura to zasługa Pana zduna, który tym sposobem doprowadził mi ciepło do łazienki.

Po prawej ścianka - nowa, a ta szara plama na ścianie to miejsce gdzie była ona poprzednio.

Garderoba od środka i drzwi wpuszczone w ściankę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz