Mieszkanie mieści się w starej kamienicy, tak starej że nie ma w niej łazienki, ani
wc. Trzeba sobie więc zrobić :-).
Mieszkanie to przechodziło różne koleje losów. Mieszkała tam rodzinka: babcia, dziadek
i
ich syn z żoną i dziećmi (Anią, Marcinem i Gosią).
W sumie były to dwa oddzielne gospodarstwa (stąd dwie kuchnie), ale mieszkania były połączone i stanowiły jedność.
W momencie, gdy Ania z rodzicami i rodzeństwem wyprowadzili się, ich dziadkowie nie potrzebowali całego mieszkania
i
zatrzymali tylko tę część na którą składa się kuchnia i pokój nr 1. Tą drugą część zagospodarowaliśmy i służyła nam w czasach studenckich jako „kujownia” :-). W miejscu drzwi łączących obydwa mieszkania zrobiliśmy półkę. Teraz usprawiedliwię się z

a bałagan :-). Otóż od roku czekam na majstrów, którzy mają mi zrobić „podstawy łazienki”, a więc założyć wszystkie rury. Czekam i czekam, a mieszkanie służy nam za składzik. Trzeba się będzie na dniach za bałagan wziąć.
Plan przedstawia sytuację obecną.
Kuchnia nr 1. Tu w tej wnęce była zasadnicza kuchenka - teraz ma być łazienka. Drzwi białe to drzwi wejściowe.



Po drugiej stronie ma być wieszak i miejsce na buty, a za przegrodzeniem miejsce na mały warsztat.

Zresztą może od razu wrzucę zarys planu.
Dalej jest pokój - największe pomieszczenie.





No i to jest ta część zamieszkiwana przez dziadków Ani. Między piecem a szafą jest zabudowane przejście do następnych pomieszczeń. Tam gdzie stoi piec ma stanąć kominek.
Natomiast tutaj, gdzie żółty żyrandol jest kuchnia nr 2, a ma być sypialnia.


No i ostatni pokój, który będzie kuchnio-jadalnią. Za półką jest przejście do drugiego mieszkania.



Na końcu miejsce gdzie ma być weranda.
Dużo wody jeszcze upłynie, ale na dzień dzisiejszy tak to wygląda. W głowie ma ogólny pogląd, ale zapewne ulegnie on zmianie. Przepraszam, za wygląd wpisu, ale nie mogę opanować jeszcze wklejania zdjęć i opisów, tak żeby wyglądało to po ludzku.